23-24.09.2006r. SOBLÓWKA - pokaz zdjęć z Ukrainy

Sól -(szlak czarny)- Rycerka Dolna -(szlak czarny)- Parszywka Wielka 1043 m n.p.m. - Bendoszka Wielka 1144 m n.p.m. - Przełęcz Przegibek 1000m n.p.m. -(szlak czerwony)- Wielka Rycerzowi 1226m n.p.m. - Bacówka PTTK na Rycerzowej -(szlak czarny)- Soblówka /nocleg/ w niedzielę zdobywamy Krawców Wierch.

Długo się bałam, długo się denerwowałam. Udało się mi w końcu wybrać na wędrówkę do Soblówki! Spotkałam się tam z forumowiczem Zbyszkiem. Nawet nie mogę powiedzieć, że czegoś żałuję! To był strzał w dziesiątkę a nawet lepiej! Bardzo się tego wszystkiego bałam. Ja taka zwyczajna dziewczyna. Zbyszek na szczęście okazała się bardzo wyrozumiały! Pomógł mi też dotrzeć na miejsce. Jego koleżanka - Bogusia - miała przybyć na spotkanie, a że jechała przez Wisłę, Zbyszek ją poprosił, żeby mnie zabrała.

Rano z plecakiem od Gosi, śpiworem od cioci Grażyny stałam na przystanku na Oazie. Wcześniej Zbyszek do mnie dzwonił i wszystko omówiliśmy. Pozostało czekanie... Stałam niespokojnie, mijało już pół godziny. Zaczęłam bardzo wątpić. Bogusia nie miała telefonu. Dzwoni Zbyszek, decydujemy, że jeśli się nie zjawią jadę autobusem do Istebnej, później do Zwardonia i coś kombinować. Usiadłam już zrezygnowana na przystanku. Nim zjawił się autobus przyjechała Bogusia z synem. Zbyszek martwił się o nas okropnie i ciągle za nami wydzwaniał. Miło z jego strony. Przedstawiliśmy się. Rozmawiali to raczej Bogusia i jej syn. Widoki za szybą miałam bardzo ładne! Teraz było szukanie różnych dróg. Udało nas się trafić na początek szlaku. Ruszamy. Syn Bogusi okropnie goni do przodu, później czeka na nas. Z Bogusią sobie fajnie rozmawiamy. W drodze mogłam się nacieszyć przyrodą i podziwiać te piękne okolice! Beskid Żywiecki jest cudny! Muszę częściej odwiedzać te strony. W czasie drogi spotykamy starsze małżeństwo. Chwilkę z nimi rozmawiamy. Spodobało mi się to, że wędrują i wiedzą gdzie są. Czytali sobie różne ciekawostki z przewodnika. Droga mijała mi bardzo wesoło. Moje oczy nie mogły się napatrzeć temu wszystkiemu! Zbyszek w czasie drogi dzwonił jeszcze kilka razy. Im bardziej zbliżaliśmy się do celu tym bardziej się bałam.

Na Bednoszce mieliśmy widoki bajeczne! Pogoda udała nam się znakomicie! Czas ruszać na Przełęcz Przegibek! Tutaj się wszystko okaże! Dochodząc widzę Zbyszka, czerwony polar jak przystało na przewodnika. Witamy się i przedstawiamy. Czuję się jakoś sztywno. Nie wiem czy mam gadać, a jak tak to co. Dostaję jabłko od Zbyszka. Bogusia dużo wnosi w dyskusję. Ja uciekam wzrokiem gdzie się da. Zbyszek to widzi i mówi mi żebym się tak nie wstydziła. Ale to jest trudne. Zbyszek, Iwonka, Basia, Krzyś i Andrzej postanawiają zdobyć Bendoszkę. Zostaję z Bogusią, bo jej syn urządza sobie drzemkę. Możemy się wygrzać na słońcu i pogadać. Kiedy przychodzi ekipa z góry znowu się śmiejemy i coś opowiadamy! Już się przełamuję.

Ruszamy powoli w stronę Soblówki. W drodze udaje mi się pogadać ze Zbyszkiem. Bardzo fajny z niego człowiek! Strasznie lubi żartować! Na razie mam dobry kontakt z nim i z Bogusią. Dochodzimy do Bacówki na Rycerzowej załapuję trochę kontakt z Krzysiem i Andrzejem. Wszyscy chwalą moją książeczkę GOT. Mam dosyć dobrze opisane trasy i wiele pieczątek. Zbyszek oferuje mi, że weźmie mi książeczkę do weryfikacji na odznakę brązową i odeśle pocztą. Powiedziałam, że się zastanowię. Już lepiej czuję się w ich towarzystwie. Teraz schodzimy już do Soblówki. Teraz łapię kontakt a Basią. Opowiada mi o Ukrainie. Idziemy pierwsze. Okazało się później, że zaszłyśmy za daleko. Zbyszek mógł się z nas pośmiać;-)

Siadamy teraz przed Starą Chatą. Jest z nami też stadko kóz. Trochę zadziorne te stworzenia. Przygotowujemy się już do oglądania zdjęć. W pokoju z łóżkami piętrowymi śpią: ja, Basia, Andrzej i Krzyś. Bogusię i jej syna odwieźli Krzyś i Andrzej, bo musi iść do pracy. Ja i Basia miałyśmy teraz trochę czasu, żeby pogadać. Bardzo ją polubiłam. Kiedy chłopacy wrócili poszliśmy na poddasze oglądać fotki z Ukrainy! Kto chciał wykąpał się wcześniej, bo potem to się nie chce. Ja tak zrobiłam. Nie muszę pisać, że fotki były świetne! Ukraina to wspaniałe miejsce! Bardzo mnie tam ciągnie, ale Gorgany to trudne góry. Będzie się trzeba nad tym zastanowić. Zdjęcia mnie oczarowały!!! I jeszcze ta muzyka! Ehhh. Mogłabym siedzieć i patrzeć bezkońca!

Poszliśmy się w końcu przygotowywać do spania, bo jutro musimy jakoś wstać. Czeka na nas Krawców Wierch! Dostałam SMS-a od Agnieszki, że właśnie dostała pierścionek zaręczynowy! To wspaniała wiadomość! Bardzo się ucieszyłam! Mogłam sobie jeszcze na chwilkę pogadać ze Zbyszkiem. Zachęcał mnie do łażenia po górach. Na szczęście się mną nie rozczarował. Chyba;-) Tak miało było w tej Chacie! Cicho i spokojnie. Dobrze, że Zbyszek pomógł mi się tu dostać. Nie żałuję niczego! Powoli zaczynamy się kłaść spać. Straciłam rachubę czasu. Leżymy sobie w łóżkach. Andrzej się nam rozgadał! Tak wyszło, że wszyscy pozasypiali i zostałam tylko ja jako jego słuchacz. Żeby nie być złośliwą to też go coś pytałam, np. Jak się pracuje w kopalni? I tak się ta rozmowa okropnie dłużyła. W końcu i my zasnęliśmy. Rano Andrzej ubolewał nad losem kozła, który był uwiązany z dala od innych kózek. Chciał iść po niego, bo jemu pewno było tam smutno;-) On ma pomysły! Powoli przygotowaliśmy się do wyjścia.

Nadszedł czas pożegnania. Ja wracałam z Basią, Andrzejem i Krzysiem samochodem. Iwonka i Zbyszek wracali sami. Muszę się tu jeszcze kiedyś wybrać;-)! Zrobiłam sobie fotkę ze Zbyszkiem na pamiątkę. Pożegnaliśmy się i ruszyliśmy w drogę. Przed nami jeszcze jeden szczyt. Zeszliśmy kawałek do samochodu Krzysia. Pakujemy się do środka i ruszamy! Podjeżdżamy jak najdalej żółtym szlakiem. Pytamy właściciela domu czy możemy tutaj zostawić samochód. Zgadza się za drobną opłatą;-) Andrzej się nabija i mówi, że jestem jego córką i dałam mu na śniadanie przeterminowany serek i teraz go brzuch boli;-) Pan się śmiał. On to ma pomysły! Ruszamy w górę bez plecaków. Miło się szło żółtym szlakiem. Powolutku dotarliśmy do Bacówki. Poleciałam po pieczątki i kartki. Krzyś zjadł bigos. Obejrzeliśmy sobie piękną panoramę! Teraz wracamy do samochodu. Gospodarz przynosi grzyby dla Andrzeja. Teraz już wracamy do domu. Wstępujemy jeszcze do Karczmy u Karola. Andrzej je rosołek, bo brzuch go boli. Basia i Krzyś też sobie zamówili. Ja już nic nie jem, bo mnie to brzuch znowu z czekolady boli. Zbyszek i Iwonka dają znaki życia;-) Po chwili robi się okropny korek! Ruszamy, nie ma co czekać. Krzyś dowozi mnie do przystanku PKS na Bajeczce. Wieczorem dostaje od niego SMS, że wszystkich poodwoził. Zmęczona wróciłam do domu.

WNIOSKI:
Świetne są wycieczki dwudniowe lub więcej! Bardziej się je chyba przeżywa i pamięta! Może na tym też się skupię! Fajnie można spędzić czas z osobami starszymi ode mnie. Nawet dobrze się z nimi dogaduję. Mam coraz starszych znajomych;-) Beskid Żywiecki jest piękny! Muszę tutaj się częściej wybierać! Przez te dwa dni wspaniale wypoczęłam! Nigdy tego nie zapomnę! Było wspaniale!

© 2006-2010 Tomasz Wyspiański • www.stokrotka.mojegory.com.pl • all rights reserved • (X)HTML 1.0 • CSS
• Odsłon: 6045 • Wizyt: 838 • Rehabilitacjazdrapkiprace licencjackiebukmacherzySerwery dla firmTłumaczGry we flashuGADŻETY REKLAMOWEkursy angielskiego katowicePrzychodnia Ruda Śląska