Już tak długo czekałam na ten dzień! Tak tęskniłam za moją kochaną górą! Nie marzyłam nawet, że tak łatwo będzie mi się wybrać i znowu ją zobaczyć! Wcześniej dogadałam się z Iwonką co i jak. O 6.30 przy sklepie rowerowym, gdzie pracuje Mariusz. Rano przebudziłam się patrzę a tu mam 13 minut żeby się pozbierać i lecieć na autobus! Jak się wnerwiłam! Zaczęłam wszystko robić w pośpiechu i o dziwo nawet łóżko pościeliłam! Autobus 5.50. Jestem już na przystanku i okazało się, że jeszcze muszę czekać 8 minut. Pogoda u nas zapowiada się fajnie. Czekam przed sklepem na ekipę. Podjeżdża niebieski ale Seat;/. Patrzę kto siedzi koło Mariusza. Zawsze siedziała tam Iwonka a tu jakiś chłopak;/. No ale nic podchodzę i się uśmiecham. Otwierają się drzwi:
-„Cześć, Grzesiek jestem”
-„Cześć”
Okazało się, że za kierownicą siedział brat Mariusza - Marcin. Są tak podobni do siebie! Przypadło mi „zaszczytne” miejsce między Mariuszem i Iwonką. Ale nie ma co narzekać! Trzeba się cieszyć dzisiejszym dniem!
W drodze tak mi się okropnie śmiać chciało! Nie umiałam się powstrzymać! Na szczęście coś tam sobie wszyscy opowiadaliśmy. Było OK. Podróż szybko upłynęła. Dojechaliśmy na Przełęcz Krowiarki. Coś pięknego tu stanąć! Wysypujemy się z samochodu. Wszyscy z uśmiechami na twarzach. Czekamy teraz na Skoczów. Nim przyjechali Mariusz pyta gdzie mam książeczkę, bo idzie po pieczątki. Okazało się, że nie zabrałam jej! Ale się wnerwiłam na siebie! No ale co zrobić. Dałam mu notes i tutaj zbieram dziś pieczątki. W czasie jazdy samochodem Iwonka mówiła, że nie podobają jej się chmury koło Babiej no i na Krowiarkach troszkę posępiło.
Zjawia się Skoczów. Przywitanie z Piotrem, Zbyszkiem i Januszem. Ich kojarzę z Małej Fatry. Dostałam gazetę Skoczowską z kilkoma fotkami z działalności koła. Powoli ruszyliśmy w górę. Nasz cel to Sokolica! Ehhh, jakoś zawsze mi ciężko w pierwszym etapie. Ale jak się już zaprawię to od razu mi lepiej. Jakoś dziś mam chyba dobry dzień i dużo sił. Ruszyłam pierwsza. Przez pewien czas szłam za Panem, miał około 50 lat. Potem przed niego i pierwsza na Sokolicy! Za mną Grześ i Marcin. Coś czułam, że będą się trzymać razem;-). Zrobiłam panoramę z Sokolicy. Później Mirek mi ją sklecił. Pogoda zaczęła się zmieniać. Przyszły mroczne i ciemne chmury. Powoli dochodzą pozostałe osoby.
Ruszamy na Diablak! Yeach! Teraz znowu czuję klimat Babiej! Jak miło jest w tych stronach! Tutaj człowiek odpoczywa od wszystkiego! Coś wspaniałego! Pewną część drogi szłam z Mariuszem. Iwonka nam się gdzieś zapodziała. Później sama ruszyłam na Diablak. Przychodzi coraz mocniejszy wiatr. Zaczyna siępić. Wyciągam kurtkę, kaptur na głowę i marsz! Niezłe uczucie jak wiatr z takim deszczem pada. Strasznie mi zimno w dłonie;/ Żałuję, że nie wzięłam rękawiczek. Mijam parę bez kurtek, peleryn, w adidasach. Jest też małżeństwo około 40-50 lat. I wielu innych. Podchodząc pod Diablak spotykam schodzących mamę, tatę z dwójką dzieci w tym jedno malutkie w nosidełku. Tak okropnie płakało i nie dziwię się, bo przyszła taka mgła, widoczność okropnie zmalała! Zrobiło się bardzo nieprzyjemnie. Babia pokazała mi oblicze którego jeszcze nie znałam. Może chciała mnie przestraszyć. Pokazać, że nie jest taka łatwa. Prosta do zdobycia.
Fajnie szło mi się samej w takich warunkach. Widziałam zarys Grzesia i Marcina idących przede mną. Robiłam sobie spokojnie zdjęcia. Może nie są piękne, ale pokazują Babią z tej deszczowej i mglistej strony. Podchodząc już na sam szczyt spotkałam chłopaków czytających tablicę. Mariusz też doszedł. Weszłam na szczyt trzecia. Wiało jak nigdy!!! Przez moment chciałam już powiedzieć żeby ktoś mi dał rękę, bo zaraz polecę. Ale udało mi się samej schować za murek! Jestem z siebie dumna;-). Teraz odpoczywamy troszkę. Można coś zjeść. Powoli dochodzą inni. Robi się nawet tłok. Wszyscy coś opowiadają! Widoczność okropna! Tak się cieszę, że tutaj dotarłam!!! To jest coś pięknego! Jestem tutaj 2 raz w życiu! Babia to Królowa Niepogod! Myślałam, żeby się może wpisać do zeszytu, ale palce miałam całkiem odmarznięte;/ Teraz się mogłam nacieszyć szczytem!
Powoli zaczęliśmy schodzić. Teraz odpowiadam z Mariuszem, bo zostajemy z tyłu i robimy dużo fotek. Czasem Janusz z nami pogada. Jakoś nie lubię schodzenia. Na Bronie siadamy naszą ekipą. Mariusz i Iwonka coś mi dogadują i Grzesiowi. Takie tam. Teraz idziemy na Markowe Szczawiny. Zejście się mi nie podoba. Kolana dają o sobie znać. Coś trzeba będzie pomyśleć o kijkach. Siadamy przed schroniskiem. Tutaj załapałam nawet dobry kontakt ze Zbyszkiem, tatą Natalii. Mariusz leci po pieczątki. Sporo ludzi się tu zebrało. Kiedy odpoczęliśmy Pan Piotr zabiera nas do Muzeum. Jestem tu pierwszy raz. Bardzo fajnie pokazali to jak się schronisko zmieniało. Szkoda, że dziś jesteśmy na jeden dzień tylko. Miło razem spędzamy czas. Wracamy na Krowiarki niebieskim szlakiem. Idę tędy pierwszy raz. Teraz rozmawiamy i z Iwonką i z Mariuszem i z panem Piotrem. Otrzymałam trochę rad i wskazówek. Bardzo się cieszę, że mogłam znowu odwiedzić Babią Górę! Pogoda pokazała, że nie jest była jaką góra. Trzeba się jej trochę bać. Zachwyca mnie jej majestatyczność i porywisty wiatr na szczycie! Kosodrzewina i kamienie! To wszystko nadaje jej takie specyficzny klimat! Coś mnie do niej przyciąga. Teraz już wiem, że nie była to moja ostatnia wycieczka na ten szczyt. Mam taką nadzieję, że uda mi się ją odwiedzać co roku, ale zobaczymy co z tego wyjdzie. Babia Góra ma w sobie to coś!
WNIOSKI:
Jeszcze kiedyś odwiedzę moją kochaną Babią Górę! Fajnie jest wędrować z Mariuszem i Iwonką! Zawsze będę mile wspominała tę wycieczkę! Góry są tak wspaniałe! Ciągle się w tym utwierdzam! Nie mogę przestać się nimi zachwycać!